Jakby to było dzisiaj
mamo
gdybyś była?
Gdyby ta straszna choroba
Ci się nie przydarzyła?
Pewnie spierałybyśmy się
czasem
o to
jak wychowywać Zunię.
Ale miałabym ciągle
tutaj
kogoś
kto mnie
jak ja ją
kochać umie.
Wyczulone na to, co werbalne. Co brzmi, dźwięczy, kłuje w oczy alfabetem. Ma nazwę oraz wielorakość desygnatów. Obciążone znaczeniami innych słownych światów.
poniedziałek, 31 października 2016
środa, 2 marca 2016
Wiersz znaleziony pośród liści
Piękno dziś jest złote.
Rozsypuje liśćmi
moją tęsknotę
za Tobą mamo.
Wszystko już jest inne
chociaż takie samo
i tylko Zu dorośleje
z każdym dniem.
Nic już nam się nie śni
choć wszystko jest snem
w tym życiu
wywróconym
do góry dnem.
Rozsypuje liśćmi
moją tęsknotę
za Tobą mamo.
Wszystko już jest inne
chociaż takie samo
i tylko Zu dorośleje
z każdym dniem.
Nic już nam się nie śni
choć wszystko jest snem
w tym życiu
wywróconym
do góry dnem.
środa, 7 października 2015
(*)
To życie piękne
jesienne
soczyste
chciałabym Tobie
mamo
wysłać
poleconym
listem.
Do koperty
zamiast włosów
włożyć
promienie słońca
byś się mogła w nich
tam
gdzieś
mamo
wygrzewać bez końca.
jesienne
soczyste
chciałabym Tobie
mamo
wysłać
poleconym
listem.
Do koperty
zamiast włosów
włożyć
promienie słońca
byś się mogła w nich
tam
gdzieś
mamo
wygrzewać bez końca.
poniedziałek, 14 lipca 2014
Pora napisać nowy wiersz
Uwielbiam zapach
rześkiego lata
włosów wplecionych
w bałtycki wiatr.
Ciepło w prześwitach
żagle w furkotach
słońce co nie chce
rozpieścić nas.
Lubię też zapach
deszczu w ogrodzie
myśli swe zgubić
wśród koron drzew.
Takiego lata
uwielbiam posmak
z kawą na ganku
niczemu wbrew.
Uwielbiam jeszcze
leżenie w trawie
jasność zmąconą przez
Twój miękki cień.
W nim bezpieczeństwo
oddech dzieciństwa
pewność że jutro
też wstanie dzień.
rześkiego lata
włosów wplecionych
w bałtycki wiatr.
Ciepło w prześwitach
żagle w furkotach
słońce co nie chce
rozpieścić nas.
Lubię też zapach
deszczu w ogrodzie
myśli swe zgubić
wśród koron drzew.
Takiego lata
uwielbiam posmak
z kawą na ganku
niczemu wbrew.
Uwielbiam jeszcze
leżenie w trawie
jasność zmąconą przez
Twój miękki cień.
W nim bezpieczeństwo
oddech dzieciństwa
pewność że jutro
też wstanie dzień.
sobota, 22 lutego 2014
Stary wiersz o smutku
Czym jest smutek?
Dziurą w sercu?
Pożegnaniem?
Szarym dniem?
Łzą na policzku?
Kubkiem po wypitej kawie?
Kałużą co nie odbija nieba?
a może
Meduzą wyrzuconą na brzeg przez morze?
rozczarowanym dzieckiem?
"Nie kocham Cię już"?
Deszczem na szybie?
Pogrzebową pieśnią?
Dziwny stan
co usta układa w podkowę
a tak mu daleko do szczęścia.
Dziurą w sercu?
Pożegnaniem?
Szarym dniem?
Łzą na policzku?
Kubkiem po wypitej kawie?
Kałużą co nie odbija nieba?
a może
Meduzą wyrzuconą na brzeg przez morze?
rozczarowanym dzieckiem?
"Nie kocham Cię już"?
Deszczem na szybie?
Pogrzebową pieśnią?
Dziwny stan
co usta układa w podkowę
a tak mu daleko do szczęścia.
niedziela, 16 lutego 2014
Powalentynkowa refleksja ("Sen złotowłosej dziewczynki")
Zanim
przyszły do nas
szumne
Walentynki
były
pomarańcze
oraz
mandarynki.
Zapach
tuberozy
w koliach pięknych
pań
szczypta
melancholii
wśród
wykwintnych zdań.
Dziś w
lukrowym szale
serc w różu i
pluszu
łatwo słów
prawdziwość
puścić mimo
uszu.
środa, 18 grudnia 2013
Biurowce
Wszędzie okienka
małe okienka
w małych okienkach
ludzie.
W środku wre praca
która popłaca
choć reszta idzie
po grudzie.
małe okienka
w małych okienkach
ludzie.
W środku wre praca
która popłaca
choć reszta idzie
po grudzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



