poniedziałek, 17 czerwca 2013

Piosenka o nie czekaniu

Wytężam wzrok i znowu nie widzę
tych wszystkich marzeń co gonić je miałam
do sił utraty zabrakło chęci
do upadłego rady nie dałam.

Za wszelką cenę jednak zbyt drogo
do maratonów słabe mam nogi
a to co zwykle nogi ma krótkie
mówiło: szkoda nadkładać drogi.

Dukty do marzeń mniej wyboiste
i mniej się razy trzeba przewracać
stoję więc w miejscu, ciągle planując
jak do swych marzeń trasę poskracać.

Biorę lornetkę, wciąż ich nie widzę
chyba się trochę w miejscu zastałam
zerkam pod nogi, oczom nie wierzę
leżą tu wszystkie, wszystkie zdeptałam.








poniedziałek, 13 maja 2013

Rymowanka wiosenna


Wiosna szczęściem się rozpycha
Liśćmi na gałęzi siada
Ptasim trelem miód rozlewa
Tam gdzie mieć go nie wypada

Wiatrem głaszcze szarą skórę
Zapachami zmysły budzi
Dziewczętom spódniczki skraca
Panom przez to myśli brudzi

Ciepłym deszczem kręci w nosie
Pszczołą w kwiatach dokazuje
Słońcem lód ze spojrzeń topi
Znów nas w sobie rozkochuje.


czwartek, 4 kwietnia 2013

Sny

Pod powiekami

sny mięsiste 
przefiltrowana
tkanka dnia

magia
poupychana
na jawie
po kieszeniach

rozrasta się
sennobujnością

pod powiekami.




środa, 20 marca 2013

Wiosna w śródmieściu


Znowu żule
wypełzną
z zaułków
jak larwy

Ściany kamienic
zakwitną
plamami
po moczu

Podwórka
ozdobią
tulipany butelek
a
Psie kupy
wyrosną
jak grzyby
po deszczu

Na huśtawkach
łacinami
rozćwierkają się
dzieci

Świat znów się
rozpachni
swądem spalin i śmieci.



czwartek, 7 marca 2013

Piosenka o moim strachu


Nad urwiskiem ja i strach
mamy dziś wielkie oczy
w zębach chrzęści suchy piach
czekam aż strach pierwszy skoczy.

Stopy bolą mnie od dawna
od ciągłego kołysania
skok przeraża, wracać nie chcę
dość mam niezdecydowania.

Gdy oglądam się za siebie
Na pustynię możliwości
Widzę jak wśród fatamorgan
Wiatr znów za mnie rzuca kości.

Robię naprzód mały kroczek
Zaraz zsunę się z urwiska
 - Zostań ze mną! - wrzeszczy strach
I za gardło mocno ściska.

- Nie skacz – kwili, mocniej chwyta
Zostań ze mną z różnych względów
- Co mam do stracenia? - pytam
Prócz wybicia wszystkich zębów?

Patrzy na mnie jak pies zbity
Od krawędzi mnie odwodzi
A młodziutka wciąż odwaga
Wgłąb pustyni znów odchodzi.

Lecz ja nie chcę już ze strachem
Na krawędzi się kołysać
Nie chcę zginąć pod tym piachem
Chcę coś przeżyć i opisać.

Zerkam naprzód, nic nie widzę
Strach wciąż dotrzymuje kroku
Biorę oddech, ściskam pięści
I szykuję się do skoku.

Skaczę w wąwóz możliwości
lekka, dumna i prawdziwa
Czuję ulgę, radość, siłę
znowu czuję się szczęśliwa.

Lecz gdy lecę pełna wiary
W moc miękkiego lądowania
Widzę że strach leci obok
Z workiem znaków zapytania.