Na niebie cukrowa wata
lepszy kawałek świata
słońce się topi w jeziorze
o ukochanej porze.
Ptasie klucze do nieba
piszą o boskich potrzebach
skrzydła scukrzone watą
Ikar już raz umarł za to.
Na ziemi ludzkie słabości
pilnują środka ciężkości.
Wyczulone na to, co werbalne. Co brzmi, dźwięczy, kłuje w oczy alfabetem. Ma nazwę oraz wielorakość desygnatów. Obciążone znaczeniami innych słownych światów.
piątek, 23 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
Lato
Dzień do snu
się kładzie
długimi cieniami
w kłębki zboża
na polu
się zwija
przeciąga się
mruczeniem kota
na płocie
mruga słońcem
w jeziorze
ziewa wiatrem
w gorączce.
Przykładam dłoń
do spoconego czoła
i szepczę
że był dobry.
się kładzie
długimi cieniami
w kłębki zboża
na polu
się zwija
przeciąga się
mruczeniem kota
na płocie
mruga słońcem
w jeziorze
ziewa wiatrem
w gorączce.
Przykładam dłoń
do spoconego czoła
i szepczę
że był dobry.
poniedziałek, 29 lipca 2013
środa, 17 lipca 2013
Niedokończone książki
Niedokończone książki
nie płaczą
nad losem
noszonych w sobie
historii.
Przerwane w połowie
którymś z kolei
ziewnięciem
odłożone na bok
czyjąś znudzoną ręką.
Nierozwinięta fabuła
wciąż szeleści zagadką
nieodkryta tajemnica
pachnie niepoznanym.
Kleks
na setnej stronie
niczym tłusty świadek
daje nadzieję
kolejnym - czystym.
Ktoś je jeszcze kiedyś
pogłaszcze
ktoś się jeszcze zachwyci
i wzruszy
zagnie rogi
pomoczy łzą.
Odtrącone książki
nie płaczą.
Czekają.
nie płaczą
nad losem
noszonych w sobie
historii.
Przerwane w połowie
którymś z kolei
ziewnięciem
odłożone na bok
czyjąś znudzoną ręką.
Nierozwinięta fabuła
wciąż szeleści zagadką
nieodkryta tajemnica
pachnie niepoznanym.
Kleks
na setnej stronie
niczym tłusty świadek
daje nadzieję
kolejnym - czystym.
Ktoś je jeszcze kiedyś
pogłaszcze
ktoś się jeszcze zachwyci
i wzruszy
zagnie rogi
pomoczy łzą.
Odtrącone książki
nie płaczą.
Czekają.
piątek, 5 lipca 2013
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Piosenka o nie czekaniu
Wytężam wzrok i znowu nie widzę
tych wszystkich marzeń co gonić je miałam
do sił utraty zabrakło chęci
do upadłego rady nie dałam.
Za wszelką cenę jednak zbyt drogo
do maratonów słabe mam nogi
a to co zwykle nogi ma krótkie
mówiło: szkoda nadkładać drogi.
Dukty do marzeń mniej wyboiste
i mniej się razy trzeba przewracać
stoję więc w miejscu, ciągle planując
jak do swych marzeń trasę poskracać.
Biorę lornetkę, wciąż ich nie widzę
chyba się trochę w miejscu zastałam
zerkam pod nogi, oczom nie wierzę
leżą tu wszystkie, wszystkie zdeptałam.
tych wszystkich marzeń co gonić je miałam
do sił utraty zabrakło chęci
do upadłego rady nie dałam.
Za wszelką cenę jednak zbyt drogo
do maratonów słabe mam nogi
a to co zwykle nogi ma krótkie
mówiło: szkoda nadkładać drogi.
Dukty do marzeń mniej wyboiste
i mniej się razy trzeba przewracać
stoję więc w miejscu, ciągle planując
jak do swych marzeń trasę poskracać.
Biorę lornetkę, wciąż ich nie widzę
chyba się trochę w miejscu zastałam
zerkam pod nogi, oczom nie wierzę
leżą tu wszystkie, wszystkie zdeptałam.
![]() |
poniedziałek, 13 maja 2013
Rymowanka wiosenna
Wiosna
szczęściem się rozpycha
Liśćmi na
gałęzi siada
Ptasim
trelem miód rozlewa
Tam gdzie
mieć go nie wypada
Wiatrem
głaszcze szarą skórę
Zapachami
zmysły budzi
Dziewczętom
spódniczki skraca
Panom przez
to myśli brudzi
Ciepłym
deszczem kręci w nosie
Pszczołą w
kwiatach dokazuje
Słońcem lód
ze spojrzeń topi
Znów nas w sobie rozkochuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)
